Zaczęłam klasę maturalną

No i stało się. Dziś zostałam maturzystką.

Nadal jest mi trudno w to uwierzyć. Nie mam pojęcia, kiedy minął cały ten czas. Przecież ja dopiero zaczynałam liceum!




Szczerze mówiąc, maturzystką wcale się nie czuję. Nie zaszła we mnie żadna magiczna zmiana, której mogłabym się spodziewać. Nie było fajerwerków ani nawet smutku.

Jedyne, co czuję w związku z tym, to lęk. Bo naprawdę boję się matury. Być może ona wcale nie będzie taka zła, jak wszyscy straszą. Ale właśnie. Przez to, że nauczyciele tak nią straszą, to w moich oczach urosła do rozmiaru przerażającej bestii.

Mówi się, że nie tak straszny diabeł, jak go malują. I ja mam nadzieję, że to prawda. Egzamin ósmoklasisty okazał się być w porządku. Więc może teraz będzie podobnie?

Ale najbardziej to ja chcę się już wydostać z tego... edukacyjnego absurdu.


 

Szybowisko w Bezmiechowej Górnej

Żeby wakacje nie mijały mi tylko i wyłącznie na siedzeniu w domu i nudzeniu się, wpadłam na pomysł małej wycieczki. Razem z kilkoma członkami mojej rodziny pojechaliśmy do Bezmiechowej Górnej, gdzie znajduje się szybowisko. Nie jest to mój pierwszy, ale też zdecydowanie nie ostatni raz w tym miejscu.


Poza oczywistym szybowiskiem, gdzie można oglądać start szybowców, w Bezmiechowej znajduje się również restauracja z hotelem. Jeszcze nigdy nie miałam okazji zostać tam na noc, ale kto wie, może kiedyś się uda.

Natomiast tamtejsza restauracja jest wspaniała. W menu znajduje się mnóstwo różnych dań oraz napojów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet tak wybredne osoby, jak ja. Cóż, zawsze wybieram najbezpieczniejsze opcje.

Dlatego standardowo wzięłam dla siebie naleśniki z czekoladą. Które są dosłownie przepyszne. Słodkie, ale nie do przesady, oraz puchate i mięciusie. A sposób, w jaki są podawane, jest absolutnie przepiękny. No sami zobaczcie.


Do tego wzięłam sobie również mrożoną kawę. To zabawne, na ciepło ona mi zupełnie nie smakuje. Właściwie to wcale nie jestem w stanie jej wypić, bo zwyczajnie nie wchodzi. A poza tym, ta mrożona była po prosty przepyszna.

Co ciekawe, wcale nie była słodzona. A mimo to bardzo mi smakowała, choć ja osobiście uwielbiam dodawać do niej cukru. Tutaj jednak wystarczyło wymieszać ową bitą śmietanę z kawą i smak stawał się jeszcze cudowniejszy.


Jeśli chodzi o sam wygląd tej restauracji, to jest ona bardzo klimatyczna i przytulna. Mocno kojarzy mi się właśnie z Bieszczadami. W środku znaleźć można pełno zdjęć i obrazów przedstawiających górskie zwierzęta jak i krajobrazy. Oraz oczywiście szybowce. W prywatnej sali stoi również prawdziwy piec kaflowy. I figura czarownicy.

Zrobiłam też zdjęcie jednej z lamp, bo jest ona absolutnie genialna.




Oczywiście zrobiłam też kilka zdjęć tych absolutnie niesamowicie przepięknych widoków. Kocham patrzeć na góry, więc to miejsce jest dla mnie istnym rajem. Dosłownie mogłabym tam spędzić wiele godzin i po prostu patrzeć w dal. I to byłoby pewnie najbardziej relaksujące zajęcie na świecie.



Miałam plan, żeby zabrać ze sobą matę piknikową i rozłożyć ją tam. I zdecydowanie bym to zrobiła, gdyby tylko nie było tak straszliwie gorąco. Trudno mi było znieść parę minut stania na słońcu, więc siedzenie tam dłużej zupełnie nie wchodziło w drogę.

Ale mam nadzieję, że kiedyś pogoda będzie odpowiedniejsza na to, bym mogła to zrobić. Piknik w takim miejscu byłby spełnieniem moich marzeń. Leżenie na miękkiej trawie, kąpanie się w cieplutkim słońcu i słuchanie dźwięków natury.

Cudowne, nie?

Moje muzyczne odkrycie

Czasami zdarza mi się, że zamiast spać w nocy, siedzę do późna i słucham muzyki. Jednocześnie nie robiąc nic konkretnego. Najczęściej po prostu wpatruję się w sufit albo śledzę tekst aktualnie odtwarzanej piosenki.

Najczęściej muzyka, której słucham, porusza mnie w jakiś sposób. Wydaje mi się ważna lub jej treść jest dla mnie szczególnie bliska. Wiecie, dotyka tych najdelikatniejszych strun w serduszku. Trafia w czuły punkt.

Dokładnie tak, jak teraz.

W takich chwilach dziękuję sobie, że jednak zainstalowałam TikToka. I że nie postanowiłam się go pozbyć. To prawda, że czasami za bardzo mnie pochłania i przez to życie przelewa mi się przez palce jak piasek.

Ale jednocześnie, dzięki niemu wiele się nauczyłam. Kocham profile, które tłumaczą naukowe pojęcia i zjawiska. Uwielbiam poznawać ciekawe historie, doświadczenia innych ludzi. A także dowiadywać się o rzeczach, które mogą mnie bardzo interesować.

Kiedyś Wam o tym opowiem. Ale na razie chcę skupić się na piosenkarzu, którego odkryłam dzięki TikTokowi.

screenshot z profilu piosenkarza na Spotify

Stało się to tak, że po prostu na stronie głównej tej właśnie aplikacji pojawił mi się filmik od Alexandra. Tam śpiewał fragment swojej nowej piosenki. A ja od razu się w niej totalnie zakochałam.

Niestety okazało się, że ta piosenka jeszcze nie wyszła. Specjalnie przeszukałam całe Spotify, użyłam Shazama i przejrzałam sekcję komentarzy, by się tego dowiedzieć. Wielka szkoda. Jednak będę z wielką niecierpliwością oczekiwać, aż wreszcie będę mogła odsłuchać pełnej wersji "i wish you cheated".

Wydaje mi się, że jedyny fragment tego utworu dostępny jest na TikToku. Nigdzie indziej nie udało mi się go znaleźć. A zapewniam Was, że jest naprawdę cudowny.

Linka do niego zostawiam Wam tutaj.



Mam ogromną nadzieję, że pełna wersja tej piosenki mnie nie zawiedzie. Że okaże się tak cudowna, jak "Pretty Devil" Alessandry. Ją akurat znam z Eurowizji, ale jej drugą piosenkę również usłyszałam po raz pierwszy na tej aplikacji. I również zakochałam się od razu.

To całkiem zabawne, ale i niesamowite, tak znaleźć swoich nowych ulubionych artystów zupełnie przez przypadek. Cóż, wierzę w to, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy się ich najmniej spodziewamy. Dlatego nie warto gorączkowo czegoś wyczekiwać, a zamiast tego cierpliwie czekać, nie stojąc w miejscu. W moim przypadku się to sprawdza.

Dajcie znać, czy słuchaliście piosenek tego wykonawcy! I jakich artystów odkryliście zupełnie przez przypadek?

Moje ulubione podcasty

Ostatnio znów zakochałam się w słuchaniu podcastów na Spotify. Miałam od tego dość długą przerwę i ograniczałam się jedynie do muzyki. Ale kiedy z moich głośników leci wciąż jedno i to samo, to w końcu zaczynam mieć dość i potrzebuję jakiejś zmiany.

źródło

Po podcasty tym razem sięgnęłam głównie dlatego, że moja terapeutka dała mi właśnie takie zadanie domowe. Mianowicie, miałam odsłuchać sobie czegoś o zaczynaniu i prowadzeniu rozmowy. Oczywiście to zrobiłam. A potem jakimś sposobem trafiłam też na inne kanały.

Jednym z nich jest "7 metrów pod ziemią" Rafała Gębury. Tak naprawdę, poznałam go już bardzo dawno temu. Regularnie oglądałam jego kanał na YouTube i wręcz wchłaniałam te wywiady. Ale nie miałam pojęcia, że jest też na Spotify. Głównie dlatego, że, cóż, nie szukałam. Przyznaję się do tego.

W każdym razie, uwielbiam tego słuchać. W ciągu ostatnich trzech dni przesłuchałam co najmniej kilka odcinków. I dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, że nawet się nie spodziewałam, że jest to możliwe. To jest wiedza, której potrzebowałam, a nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Jak na razie moim ulubionym wywiadem jest ten z badaczem UFO. Serio, słuchając go byłam absolutnie zafascynowana. Osobiście wierzę, a wręcz jestem przekonana o istnieniu obcej cywilizacji. Bo wiecie, to by było bardzo samolubne myśleć, że jesteśmy sami. W tak ogromnym wszechświecie? To jest po prostu niemożliwe.

Ale chyba nigdy jakoś szczególnie nie szukałam informacji na ten temat. Nie dlatego, że mnie to nie interesowało. Chyba przez to, że jakoś nie było mi po drodze i też nie czułam takiej potrzeby. W związku z tym nie miałam pojęcia, jak mogą wyglądać kosmici ani ich życie. W związku z tym, dowiedzenie się tego było dla mnie niesamowitym odkryciem. Ciekawe jest to, że oni wszyscy wcale nie wyglądają tak, jak wszyscy sobie to wyobrażaliśmy. Nie mają kolorowej skóry, śmiesznych oczu ani czułków.

Ale więcej Wam nie powiem. Nie chcę za bardzo spoilerować.

Jeśli chodzi o inny podcast, którego słucham bardzo intensywnie już od dawna, jest to "Kryminatorium". Prawdziwe zbrodnie są fascynujące pod takim względem, że zagłębianie się w psychologię zbrodniarzy jest totalnie niesamowite. Wiecie, odkrywanie dlaczego zachowali się tak, a nie inaczej. I co doprowadziło do tego, że w ogóle dopuścili się takiego czynu. Po wielu odsłuchanych odcinkach jestem już w stanie co nieco powiedzieć na ten temat. Czynników jest naprawdę wiele. Ale jednym z chyba najważniejszych jest dzieciństwo. Większość morderców nigdy nie doświadczyło rodzinnego ciepła ani miłości, a często nawet wychowywali się w przemocy domowej. Ciekawe, co?

Jeśli słuchacie podcastów i macie do polecenia jakieś ciekawe, koniecznie podzielcie się w komentarzu!

Dopadł mnie zastój do wszystkiego

Ostatnio niemal wcale nie jestem w stanie zmusić się do robienia niczego produktywnego. Nawet, jeśli bardzo bym chciała, to brakuje mi na to siły i motywacji. Moje ulubione czynności i hobby, takie jak czytanie książek, oglądanie seriali czy pisanie, są gdzieś poza moim zasięgiem. Naprawdę nie potrafię zrobić niczego, by się tym zająć.

źródło

To trwa już ponad tydzień i dopiero teraz zaczęłam stawać na nogi. Najbardziej pomogło mi pisanie mojego dziennika. Bo tak na dobrą sprawę, często on jest jedyną rzeczą, która wyciąga mnie z łóżka. Co jak co, ale zdecydowanie wolę pisać przy biurku. Nie tylko dlatego, że tam jest mi o wiele wygodniej. Choć i to ma znaczenie. Raczej liczy się dla mnie to, że dzięki wychodzeniu z łóżka i pisaniu w wygodzie, moje pismo wygląda o wiele lepiej i schludniej. A ja dbam o to, żeby wnętrze moich dzienników było jak najbardziej estetyczne.

Wczoraj udało mi się także zrobić kolejny krok do przodu. Po dłuższej przerwie udało mi się napisać i opublikować post na Instagramie. Mam nadzieję, że to sprawi, że już całkowicie uda mi się wrócić do mojej social mediowej rutyny. Nie będę kłamać, że mi jej nie brakuje. Udało mi się tam zbudować naprawdę wspaniałą, kochaną i po prostu cudowną społeczność. Na którą mogę zawsze liczyć i która cieszy się ze wszystkiego, co robię. To jest dla mnie absolutnie niesamowite. I tak naprawdę nigdy bym nawet nie pomyślała, że moja decyzja, by założyć profil na Instagramie, da mi tyle radości i wsparcia.

Poza tym, nie udało mi się zrobić niczego więcej. Jednak chcę w najbliższym czasie wrócić do pisania mojej książki i mam nadzieję, że mi się to uda.

Tymczasem Wy dajcie znać, czy Was też czasem dopada taki zastój. Jak sobie z tym radzicie?