Życie | Rośliny | Zwariowane pomysły
Żeby wakacje nie mijały mi tylko i wyłącznie na siedzeniu w domu i nudzeniu się, wpadłam na pomysł małej wycieczki. Razem z kilkoma członkami mojej rodziny pojechaliśmy do Bezmiechowej Górnej, gdzie znajduje się szybowisko. Nie jest to mój pierwszy, ale też zdecydowanie nie ostatni raz w tym miejscu.
Miałam plan, żeby zabrać ze sobą matę piknikową i rozłożyć ją tam. I zdecydowanie bym to zrobiła, gdyby tylko nie było tak straszliwie gorąco. Trudno mi było znieść parę minut stania na słońcu, więc siedzenie tam dłużej zupełnie nie wchodziło w drogę.
Ale mam nadzieję, że kiedyś pogoda będzie odpowiedniejsza na to, bym mogła to zrobić. Piknik w takim miejscu byłby spełnieniem moich marzeń. Leżenie na miękkiej trawie, kąpanie się w cieplutkim słońcu i słuchanie dźwięków natury.
Cudowne, nie?
Czasami zdarza mi się, że zamiast spać w nocy, siedzę do późna i słucham muzyki. Jednocześnie nie robiąc nic konkretnego. Najczęściej po prostu wpatruję się w sufit albo śledzę tekst aktualnie odtwarzanej piosenki.
Najczęściej muzyka, której słucham, porusza mnie w jakiś sposób. Wydaje mi się ważna lub jej treść jest dla mnie szczególnie bliska. Wiecie, dotyka tych najdelikatniejszych strun w serduszku. Trafia w czuły punkt.
Dokładnie tak, jak teraz.
W takich chwilach dziękuję sobie, że jednak zainstalowałam TikToka. I że nie postanowiłam się go pozbyć. To prawda, że czasami za bardzo mnie pochłania i przez to życie przelewa mi się przez palce jak piasek.
Ale jednocześnie, dzięki niemu wiele się nauczyłam. Kocham profile, które tłumaczą naukowe pojęcia i zjawiska. Uwielbiam poznawać ciekawe historie, doświadczenia innych ludzi. A także dowiadywać się o rzeczach, które mogą mnie bardzo interesować.
Kiedyś Wam o tym opowiem. Ale na razie chcę skupić się na piosenkarzu, którego odkryłam dzięki TikTokowi.
![]() |
screenshot z profilu piosenkarza na Spotify |
Stało się to tak, że po prostu na stronie głównej tej właśnie aplikacji pojawił mi się filmik od Alexandra. Tam śpiewał fragment swojej nowej piosenki. A ja od razu się w niej totalnie zakochałam.
Niestety okazało się, że ta piosenka jeszcze nie wyszła. Specjalnie przeszukałam całe Spotify, użyłam Shazama i przejrzałam sekcję komentarzy, by się tego dowiedzieć. Wielka szkoda. Jednak będę z wielką niecierpliwością oczekiwać, aż wreszcie będę mogła odsłuchać pełnej wersji "i wish you cheated".
Wydaje mi się, że jedyny fragment tego utworu dostępny jest na TikToku. Nigdzie indziej nie udało mi się go znaleźć. A zapewniam Was, że jest naprawdę cudowny.
Linka do niego zostawiam Wam tutaj.
Mam ogromną nadzieję, że pełna wersja tej piosenki mnie nie zawiedzie. Że okaże się tak cudowna, jak "Pretty Devil" Alessandry. Ją akurat znam z Eurowizji, ale jej drugą piosenkę również usłyszałam po raz pierwszy na tej aplikacji. I również zakochałam się od razu.
To całkiem zabawne, ale i niesamowite, tak znaleźć swoich nowych ulubionych artystów zupełnie przez przypadek. Cóż, wierzę w to, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy się ich najmniej spodziewamy. Dlatego nie warto gorączkowo czegoś wyczekiwać, a zamiast tego cierpliwie czekać, nie stojąc w miejscu. W moim przypadku się to sprawdza.
Dajcie znać, czy słuchaliście piosenek tego wykonawcy! I jakich artystów odkryliście zupełnie przez przypadek?
Ostatnio znów zakochałam się w słuchaniu podcastów na Spotify. Miałam od tego dość długą przerwę i ograniczałam się jedynie do muzyki. Ale kiedy z moich głośników leci wciąż jedno i to samo, to w końcu zaczynam mieć dość i potrzebuję jakiejś zmiany.
źródło |
Ostatnio niemal wcale nie jestem w stanie zmusić się do robienia niczego produktywnego. Nawet, jeśli bardzo bym chciała, to brakuje mi na to siły i motywacji. Moje ulubione czynności i hobby, takie jak czytanie książek, oglądanie seriali czy pisanie, są gdzieś poza moim zasięgiem. Naprawdę nie potrafię zrobić niczego, by się tym zająć.
![]() |
źródło |
To trwa już ponad tydzień i dopiero teraz zaczęłam stawać na nogi. Najbardziej pomogło mi pisanie mojego dziennika. Bo tak na dobrą sprawę, często on jest jedyną rzeczą, która wyciąga mnie z łóżka. Co jak co, ale zdecydowanie wolę pisać przy biurku. Nie tylko dlatego, że tam jest mi o wiele wygodniej. Choć i to ma znaczenie. Raczej liczy się dla mnie to, że dzięki wychodzeniu z łóżka i pisaniu w wygodzie, moje pismo wygląda o wiele lepiej i schludniej. A ja dbam o to, żeby wnętrze moich dzienników było jak najbardziej estetyczne.
Wczoraj udało mi się także zrobić kolejny krok do przodu. Po dłuższej przerwie udało mi się napisać i opublikować post na Instagramie. Mam nadzieję, że to sprawi, że już całkowicie uda mi się wrócić do mojej social mediowej rutyny. Nie będę kłamać, że mi jej nie brakuje. Udało mi się tam zbudować naprawdę wspaniałą, kochaną i po prostu cudowną społeczność. Na którą mogę zawsze liczyć i która cieszy się ze wszystkiego, co robię. To jest dla mnie absolutnie niesamowite. I tak naprawdę nigdy bym nawet nie pomyślała, że moja decyzja, by założyć profil na Instagramie, da mi tyle radości i wsparcia.
Poza tym, nie udało mi się zrobić niczego więcej. Jednak chcę w najbliższym czasie wrócić do pisania mojej książki i mam nadzieję, że mi się to uda.
Tymczasem Wy dajcie znać, czy Was też czasem dopada taki zastój. Jak sobie z tym radzicie?